o i tak właśnie jest w moim życiu... dorosłość prędko nam do niej ale po co?? a po to, że mając naście lat myślimy że coś sie zmieni w naszym życiu... no cóż ja się rozczarowałąm tak jak większość moich znajomych :/ dorosłość przysparza nam tylko problemów... zaczyna się bezsensowna monotonia, pogoń za nie wiadomo właściwie czym... wyścigi "szczurów"... brniemy w to coraz bardziej i bardziej... i co nam to daje? nic!...oj nie podoba mi sie ta dorosłość...!!!
2007-11-06 13:51:12
z punktu widzenia osób mających po 20 lat, studiujących, dorosłość to nic innego jak tylko obowiązki... nawet wypady do knajpy nie są już takie fajne... są normlane no bo wypada się jakoś zachować tam gdzie idziemy... różnego typu używki dozwolone są już w tym wieku... więc nie ma tej frajdy z picia co kiedyś :P no bo to co zakazane smakuje najlepiej... oo i taka jest prawda;)
gdzie nie wyjdziesz spotkasz znajome twarze, z niktórymi mijasz się często z innymi nie widziałęś się już wieki... ale nie ma nawet czasu pogadać bo musisz biec... bo masz obowiązki...
albo poprostu nie ma z kim wyjść... bo ale znajomi wyjechali za granice... no bo dorosłość rządzi się takimi prawami, iż trzeba zarabiać:/ albo ludzie mają już poukładane życie... facet/ kobieta... może nawet mają już dzieci...
no i inne spojrzenie na życie, interesuje ich kolejny etap... dlatego ja chce przedłużyć sobie jak najbardziej etap w którym jestem ;P życie studenckie...mmm... najlepszy okres w życiu człowieka!!! tak naprawdę to tutaj tzn na studiach człowiek poznaje prawdziwych znajomych... którzy pomogą, z którymi zawsze można gdzieś wyjść, zrobić jakiś wypad ;) ja coraz bardziej się o tym właśnie przekonuje... chociaż wiadomo są ludzie z przeszłości z którymi non stop jestem w kontakcie i to mnie bardzo cieszy, ale są tacy których człowiek już nawet nie pamięta, mijając ich na ulicy nie poznaje ich... bo stracił z nimi poprostu kontakt... każdy rozchodzi się w innym kierunku, każdy wybiera własną drogę życiową, którą kroczy...
i to właśnie idąc na studia stajemy przed jej wyborem!
w jej trakcie mamy ochote uciec, schować się gdzieś żeby tylko odwlec ten moment... moment który zadecyduje o naszym życiu!
ok kończe już te smęty... tak mnie jakoś dziś wzieło na pisanie;P więc postanowiłam sie tym wszystkim z wami podzielić... ogólnie mam jakiś dziwny dzień... dzień z kacem... już kolejny raz:P ale to picie zaszkodziło mi chyba bo dzisiaj zaczęłam dzień od sprzątania... prania... odkurzania... i nawet do książek zaglądnełam...:/ co ostatnio jest u mnie bardzo bardzo mało spotykane:P
to pozdrawiam was wszystkich i życze abyście wynieśli coś z tej notki... ;)
cmOOOkasy:*:*:*:*